O trollach i przedwiecznej klątwie – Ukryta Łowczyni


Udało się! W końcu sięgnęłam po Ukrytą Łowczynię! Tom pierwszy – Porwaną Pieśniarkę czytałam już ponad rok temu i mimo że bardzo mi się podobała, lekturę drugiej części ciągle odkładałam na później. Dlaczego? Chyba bałam się nieco "klątwy drugiego tomu", o której nieraz słyszałam w odniesieniu do powieści Danielle L. Jensen. Teraz mogę Was jednak zapewnić, że nie ma co zwlekać.
Czasami zastanawiam się, dlaczego to sobie robimy. Dlaczego tak mocno wiążemy swój los z jedną osobą, że wszystko, czym jesteśmy, wszystko, co robimy, zależy od niej.
Cecile udaje się opuścić Trollus i wraz z matką zamieszkać w Trianon. W końcu rozpoczyna realizację swojego dawnego marzenia o zostaniu profesjonalną śpiewaczką  Okazuje się jednak, że to jej nie wystarcza. Ciągle wspomina miasto trolli i tęskni za Tristanem, a w dodatku, obłożona przysięgą daną tamtejszemu królowi, musi odnaleźć Anushkę – czarownicę, która rzuciła klątwę na trolle i odcięła je od ludzkiego świata. Czy uda jej się pogodzić obowiązki ze spełnieniem obietnicy? Czy zobaczy jeszcze ukochanego Tristana?

Danielle L. Jensen po raz drugi zabiera nas na wyprawę do magicznego, tajemniczego świata, w którym ludzie i nadnaturalne stworzenia starają się koegzystować. Wydarzenia Ukrytej Łowczyni rozpoczynają się tuż po tych kończących poprzednią część, zapewniając historii ciągłość. Nie ma tu miejsca na zbędne wprowadzenia. Od razu wpadamy w wir akcji, trafiając raz do Trianon – w towarzystwie Cecile, a raz do Trollus – razem z Tristanem. Autorka na zmianę oddaje im narrację, dzięki czemu zyskujemy pełny obraz sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie. Widzimy ich wewnętrzne rozdarcie, metamorfozę, która się w nich dokonuje oraz wpływ, jaki wywierają na siebie nawzajem. Po kilkudziesięciu stronach akcja jednak zwalnia, a fabuła skupia się na sieci intryg i politycznych posunięć zarówno jednego, jak i drugiego miejsca.

Nie oznacza to jednak, że powieść staje się nudna. Autorka podsuwa kolejne fragmenty zagadki Anushki, pozwala czytelnikom snuć podejrzenia i domyślać się końca. Później jednak zaskakuje, prowadząc bieg wydarzeń w stronę punktów mało prawdopodobnych, niemal niemożliwych. Pełno tu zwrotów akcji wywołujących wachlarz emocji – od szoku po radość. Jest też trochę mroczniej niż w poprzedniej części. Są magiczne rytuały, o których samo czytanie wywołuje gęsią skórkę, jest trochę więcej historii Trollus oraz o tym, jak jego władcy doprowadzili je do zguby. Poznajemy też "ludzką" stronę wyspy, której mieszkańcy, podobnie jak trolle, mają swoje wady i zalety.

Choć autorka skupia się głównie na fantastycznej otoczce oraz na zasadach panujących w zbudowanym przez siebie świecie, nie zabrakło też poruszenia problemów, które śmiało możemy odnieść do własnego życia. Na pierwszy plan wybija się próba oddzielenia własnych uczuć i podjęcia słusznej decyzji. Zarówno Cecile, jak i Tristan stają przed wyborem pomiędzy ratowaniem swoich pobratymców a zrobieniem tego, co właściwe. Pojawia się też kwestia ran – cielesnych, widocznych gołym okiem pamiątek po tragicznych wydarzeniach oraz tych niewidocznych, zżerających od środka i czasem pozostawiających blizny, które nie sposób zagoić. Szczególnie widoczne staje się to dzięki połączeniu umożliwiającemu bohaterom odczuwanie emocji partnera (co swoją drogą było świetnym zabiegiem już w pierwszej części).

Ponowną wyprawę do Trollus i Trianon uważam za udaną. Ukryta Łowczyni jest nieco gorsza od swojej poprzedniczki, ale mimo to nie mogłam się od niej oderwać, a zakończenie sprawiło, że żałowałam, iż nie mam pod ręką kolejnego tomu. To świetna powieść fantasy – pełna zwrotów akcji i bohaterów, którzy choć czasem irytują (głównie Cecile), nie ma się ochoty przerwać podróży u ich boku. 

Tytuł: Ukryta Łowczyni
Tytuł oryginału: Hidden Huntress
Autor: Danielle L. Jensen
Wydawnictwo: Galeria Książki

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Galeria Książki

5 / dodaj komentarz:

  1. O tym cyklu słyszałam wiele dobrego i chciałabym go przeczytać, jednak nigdy nie mogę znaleźć w bibliotece wszystkich trzech części, a po tych wszystkich recenzjach (w tym i Twoich) jestem pewna, że historia Cecile by mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza mnie zachwyciła, a powyższa trochę wynudziła. Poza tym za szybko odkryłam tożsamość tej czarownicy. :( Zrobiłam sobie przerwę od trylogii, ale z pewnością przeczytam kiedyś ostatnią część. :D
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Cecile jest wyjątkowo mało irytującą postacią i cały świat Jensen uważam za niesamowicie ciekawy. Genialna seria :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej autorki ani jej stylu pisania, ale chyba chciałabym się zagłębić w ten tajemniczy świat, o którym piszesz...

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę książkę w domu, ale ciągle nie mogę się zabrać za pierwszy tom serii :(

    OdpowiedzUsuń